Wszystkie »

  • Wpisów:16
  • Średnio co: 78 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 14:11
  • Licznik odwiedzin:4 568 / 1326 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Gdy dotarliśmy na miejsce szybko wyszłam z samochodu. Po raz drugi stanęłam przed piękną willą, która w najbliższym czasie miała być moim domem.
-No wchodź, wchodź, nie krępuj się. Umiesz grzebać w cudzych rzeczach to wejście bez pozwolenia nie powinno robić Ci różnicy-powiedział podchodząc do drzwi
-A ty znowu o tym? Przecież przeprosiłam, co do cholery muszę jeszcze zrobić. Stanąć na głowie?-warknęłam poirytowana
-Hahah, wchodź-wszedł do domu i głośno się zaśmiał, jakbym powiedziała jakiś dobry żart
-Śmiej się śmiej-mruknęłam pod nosem wbiegając po schodach
Nikogo w środku nie było, zaniepokoił mnie ten fakt. Miałam być sama z James'em.... To nie był zbyt dobry pomysł...
-Em... a gdzie jest Lena z Maxem?-zapytałam siadając na kanapie
-Na razie pojechali do niego, potem przyjadą tutaj-usiadł na przeciwko mnie
-Mhm..-wygięłam palec ze zdenerwowania-Auć-mruknęłam cicho pod nosem
-Mówiłaś coś?-intensywnie się mi przyglądał co trochę mnie krępowało
-Nie, nie. A właśnie... jak mam tu zostać to muszę mieć jakieś ciuchy i kosmetyki, nie sądzisz?
-O to się nie martw, wszystko jest jak w najlepszym porządku-wstał z kanapy i poszedł do kuchni
Przez chwilę słyszałam jakieś trzaski, gotowanie wody. A dwie minuty później James stał przede mną z kubkiem parującej czekolady. Wzięłam kubek do ręki... Był taki ciepły.. kubek rzecz jasna... Spojrzałam się na Jamesa i skinęłam głową dziękując mu. Upiłam łyk parującej czekolady... Była przepyszna... Przymknęłam oczy, delektując się jej smakiem... była nieziemsko boska... Gdy otworzyłam oczy ujrzałam James'a siedzącego obok mnie... delikatnie się uśmiechał..
-Co się tak gapisz?-mruknęłam do kubka
-Nie widziałem nigdy, żeby ktoś tak się zachwycał czekoladą-uniósł kącik ust
-No widzisz, to teraz widziałeś-burknęłam
Nie wiem, może James chciał być miły, ale ja nie potrafiłam... coś w tym człowieku strasznie mnie irytowało.
-Wredna to ty jesteś...
-Wiem, i tak ma być-odłożyłam kubek na ławę i odwróciłam się w jego stronę-A więc, co ja mam tu robić
-Hmm.. nie martw się wszystko jest już zaplanowane, będziesz ze mną ćwiczyć... a z resztą się zobaczy
-Ty zawsze tak wszystko planujesz?-zdziwiłam się
-Nie, wręcz przeciwnie, rzadko coś planuję...
Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. James poszedł otworzyć.. Usłyszałam ciche szepty, a później do salonu weszła Lena z Maxem.
-O jesteś-ucieszyłam się
-Jestem jestem, nic Ci nie jest?-podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła
-Nie, wiesz James wszystko ma "zaplanowane"-powiedziałam z ironą
-Hahaha, no tak. Rzadko mu się to zdarza. Plus całego tego zamieszania jest taki, że będziemy mogły więcej czasu spędzić razem i lepiej się poznać-zaśmiała się
-Zawsze jakiś plus w danej sytuacji jest-uśmiechnęłam się do niej
-Lena zaprowadź Stel do jej pokoju-poprosił James
-Nie ma sprawy-Chodź za mną-zwróciła się do mnie
Poszłyśmy schodami na górę, przemierzyłyśmy praktycznie cały korytarz, aby w końcu dotrzeć do mojego pokoju. Który ja na złość znajdował się naprzeciwko pokoju James'a...
--------------------------------------------------------------------------------------
Witam, przepraszam was kochani, że kolejna część jest dopiero po 5 dniach, ale miałam urwanie głowy. Kartkówka na każdej lekcji... więc dużo nauki.
Każdą kolejną część postaram dodawać jak najczęściej. Może i uda mi się dodawać jedną na dzień, ale nie wiadomo. Dziękuję wam, że jesteście ze mną i dziękuję również za ponad 1000 wejść, jesteście wspaniali. miłego weekendu życzę ;*
 

 
Dzień w szkole minął nudno i dosyć wolno. Gdy byłam już w domu, miałam ochotę rzucić się na łóżko i pójść spać, jednak przecież Lena miała inne plany. Rodziców jeszcze nie było, więc zjadłam obiad, który mama zostawiła w lodówce, ale najpierw oczywiście go podgrzałam. Po zjedzeniu obiadu poszłam jeszcze odrobić lekcje. Nie byłam zbyt pilną uczennicą, ale nie dostawałam żadnych dwójek ani jedynek. Jechałam raczej na trójkach, ale lepsze oceny też się zdarzały. Otworzyłam zeszyt od matematyki... po czym od razu go zamknęłam stwierdziłam, że to co tam pisze jest czarną magią. Odrobiłam resztę zadań, a do matematyki i tak wróciłam....na końcu. Spojrzałam na zegarek, do uszykowania się miałam dwadzieścia minut.
-Nie tak źle-powiedziałam do siebie stojąc przed szafą
Wybrałam miętowe rurki i czarną cienką bluzkę na ramiączkach. Na dole ubrałam do tego czarne buty na koturnie. Przejrzałam się w lustrze i uśmiechnęłam się do siebie. Popołudnie zapowiadało się spokojnie i bez żadnych niespodzianek. Lecz jak tak się zapowiada, to oznacza to, że będzie zupełnie odwrotnie...
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Wyszłam z domu, ale przedtem zostawiłam rodzicom kartkę, że wychodzę i wrócę zapewne późno.
-Hej!-krzyknęłam zakluczając drzwi
-Hejka, wsiadaj, mamy mało czasu-uśmiechnęła się tajemniczo
Ta mina nie oznaczała niczego dobrego... mogła przynieść tylko kłopoty. Jednak ja lubiłam kłopoty...
-Eee... a co takiego wymyśliłaś na dzisiaj?-spytałam przemierzając odległość z mojego domu do auta Leny
-Zobaczysz, zobaczysz, cierpliwości kochana-wsiadła do samochodu i zamknęła za sobą drzwiczki
-Mhm-mruknęłam do siebie
Powtórzyłam czynność która wykonała Lena i ruszyłyśmy w drogę... po kilku minutach byłam już pewna, że nie jedziemy do James'a. Miałam dosyć dobrą pamięć, szybko przyswajałam informację, więc doskonale pamiętałam drogę do jego domu.
-A więc dzisiaj do James'a nie jedziemy-stwierdziłam
-Tak jak obiecałam-uśmiechnęła się do kierownicy
-Okeej, ale widzę, że coś kombinujesz...
-Ja? Haha coś ty-zaśmiała się
Zerknęłam na nią i również wybuchłam śmiechem, Lena miała w sobie coś takiego, że można było śmiać się godzinami. Przez resztę drogi rozmawiałyśmy...
-No i jesteśmy na miejscu-oznajmiła stając przed jakimś budynkiem
Wyszłam z samochodu i rozejrzałam się w około, dużo aut... cisza, spokój...
-Coś tu spokojnie... do klasztoru mnie zabrałaś? Zakonnice ze mnie chcesz zrobić?-skrzywiłam głowę patrząc na budynek
-Haha te twoje poczucie humoru, oczywiście, że nie. Tu jest cicho ale zobaczysz co się dzieję w środku-złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła za sobą
Drzwi do tajemniczego budynku były otwarte. Weszłyśmy do środka i udałyśmy się na samą górę, a schodów było co niemiara. Gdy dotarłyśmy na miejsce muzyka odbijała się od ścian.
-Zabrałaś mnie na imprezę?-powiedziałam jej na ucho
-Owszem, ale nie na byle jaką imprezę-uśmiechnęła się
Otworzyłyśmy drzwi i naszym oczom ukazała się wielka sala... Wszędzie ludzie... jak na imprezach... Sala była zrobiona w pomieszanym stylu. Tu jasno, tam ciemno. Muzyka dudniła mi w uszach. Niby tak głośno i mogło się wydawać, że nieprzyjemnie, ale taka zmiana dobrze mi zrobiła. W starym mieście uwielbiałam imprezować, robiłam to nawet za często...
-Chodź do baru-wyrwała mnie z rozmyśleń Lena
Nic nie powiedziałam tylko poszłam za nią. Przy barze byli jej znajomi i Max z którym przywitała się bardzo wylewnie, aż za...
-A James jest?-spytałam z nadzieją iż usłyszę NIE
-Tak się za mną stęskniłaś?-usłyszałam głos dobiegający zza moich pleców
Nie mogłam się odwrócić... James był zbyt blisko... Czułam jego oddech na swoim karku i ten charakterystyczny zapach mięty.
-Mówiłam Ci coś o tym, żebyś nie mówił do mnie gdy za mną stoisz-warknęłam na niego
Odsunął się... Odwróciłam się do niego..
Wyglądał jakoś inaczej... Tak bardziej hmm seksownie? Nie mogłam uwierzyć, że ja o tym pomyślałam, ale była to prawda. Kilka rozpiętych guzików u góry koszuli odsłaniały kawałek jego bladej nieskazitelnie czystej karnacji. Czarne dżinsy i i skórzane buty. Gdyby był mniej arogancki... Nie chciałam myśleć co wtedy by się ze mną działo na szczęście, to mi nie groziło. James był dla mnie nikim... zwykłym kolegą.. bardzo denerwującym kolegą...
-Nie, nie tęskniłam. Zapytałam o Ciebie z nadzieją, że ktoś mi odpowie iż Ciebie nie ma-powiedziałam patrząc mu w oczy
-Każda wymówka może być dobra-sięgnął po kieliszek, który stał na blacie tuż przy nim
Prychnęłam... z każdą sekundą denerwował mnie coraz bardziej
-Chcesz się czegoś napić?-spytała mnie Lena
-Nie dzięki, nie pije-próbowałam się uśmiechnąć
-Chodź na parkiet w takim razie-pociągnęła mnie za rękę prosto w tłum tańczących ciał
Czemu nie, w końcu to impreza trzeba się bawić. Zaczęłam poruszać biodrami... Z każdą następną piosenką bawiłam się coraz lepiej. Po ósmej piosence podeszłam cała zmachana do baru... Poprosiłam o kieliszek jakiegoś alkoholu.. Na pytanie "Jakiego" odpowiedziałam..
-Obojętnie
Barman zrobił mi drinka... Drink tez może być pomyślałam. Lena gdzieś zniknęła mi z oczu, James i reszta również...
Koło mnie zjawił się jakiś chłopak.... Nie był zbyt trzeźwy... Najbardziej wskazywał na to jego oddech i zachowanie..
Chciałam mu zaproponować miętówkę... ale nie zdążyłam... Tuż obok mnie pojawił się James
-Chodź, musimy stad znikać-powiedział mi na ucho
-Co? Czemu? Ja się świetnie bawię. Nigdzie nie idę-skrzyżowałam ręce na piersi
-Idziesz-warknął
-Nie!
-Stella, nie każ mi używać siły
-Nic ani nikt Ci nie karze. ja tu zostaje i koniec kropka-odwróciłam się od niego
-Jak sobie chcesz....-westchnął zrezygnowany
Jednak nie ruszył się z miejsca.... cóż stwierdziłam, że najlepiej będzie go ignorować...
Nagle usłyszałam krzyk.. Rozejrzałam się w około i zauważyłam grupkę chłopaków... Nie wyglądali zbyt przyjaźnie...Chyba czegoś szukali... Jeden spojrzał się wprost na mnie i szepnął coś do drugiego
-James, wiesz chyba skorzystam z twojej propozycji-szturchnęłam go
Nic nie powiedział, tylko złapał mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą. W ich grupie przyjaciół to chyba normalnie... Lena tez ciągle to robiła... Gdy znaleźliśmy się na zewnątrz przystanęłam..
-Co oni tam robili?-spytałam się
-Szukali nas-odpowiedział krótko
-Nas? Ale czego chcieli...?
-Opowiem Ci wszystko w domu-popchnął mnie w stronę auta
-Twoje?
-Tak moje-wsiadł zza kierownicą
-A co z Leną?
-Max ją zabrał ze sobą-odpalił auto i kolejny raz ruszyłam w nieznane mi miejsce chyba nieznane...
-Zaraz, zaraz. Ale jakiego domu?-spojrzałam się na niego
-Mojego domu.... Zostaniesz u mnie tak długo jak będzie trzeba... Nigdzie indziej nie jesteś bezpieczna
-Ale, przecież ... moi rodzice...
-Dla nich też będzie lepiej, gdy nie będą wiedzieć gdzie jesteś... będą bezpieczniejsi... nic im się nie stanie. Poinformuję ich tylko, że jesteś cała i zdrowa....-zacisnął mocniej dłonie na kierownicy
-Dobrze..-po raz pierwszy zgodziłam się na jego propozycję, tylko dlatego, aby moim rodzicom nic nie groziło
Zastanawiałam się tylko, czemu w to wszystko byłam zamieszana... Jaką rolę tu odgrywałam...
-James.... a czemu ja? Chodzi mi o to, czemu ja też muszę się ukrywać-zaczęłam bawić się swoimi palcami
-Dlatego, że jesteś jedną z nas. Nie musisz zaprzeczać, wiem że Lena powiedziała Ci o nas i wiem, że ty również taka jesteś.... Dziewczyna ogień-uśmiechnął się do mnie
-Hmmm, dziewczyna ogień... podoba mi się-nie chciałam sporu, więc po prostu przyznałam mu tak jakby rację...-A ty chłopak z lodu?-zaśmiałam się ze swojego żartu
-Bardziej pasowałby z wody, chociaż jestem tak zimny, że czasami ta woda zamienia się w lód...-na jego twarzy było widać iż nie może powstrzymać się od śmiechu
Zauważyłam to, i stwierdziłam, że nic więcej nie powiem... aż do jego domu...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-Stella! Wstawaj!-usłyszałam przytłumiony głos
-Mhm-wymruczałam do poduszki
-Stella! Ja nie żartuje!-ktoś czyli mama zerwała ze mnie kołdrę i wściekła zgromiła mnie wzrokiem
-No co?-przetarłam oczy wierzchem dłoni
-Najpierw baluje się do późnej nocy, a nawet wczesnego ranka, a potem nie chce się wstawać do szkoły. No już zmykaj
-Ehh-westchnęłam
Wstałam i ciężkim krokiem poszłam do łazienki. Spędziłam w niej dwa razy więcej czasu, niż zwykle. Gdy już z niej wyszłam, poczłapałam na dół na śniadanie. Taty już nie było, pewnie poszedł do pracy, a mama szykowała się do wyjścia.
-Tylko się nie spóźnij-powiedziała na odchodne
-Jasne, jasne-odpowiedziałam z pełną buzią płatków
Nagle zadzwonił mój telefon. Wzięłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz... Lena. Odebrałam.
-No hej! Zaraz będę pod twoim domem
-Moim?-zdziwiłam się
-No tak twoim, a niby kogo? Więc ruszaj tyłeczek bo jedziemy do szkoły
-Mhm, zadzwoń do drzwi jak będziesz. Pa-szybko się rozłączyłam
Dokończyłam płatki i spakowałam do szkoły.
-Cholera... nie zrobiłam lekcji-mruknęłam
Usłyszałam dzwonek. Lena dosyć szybko przyjechała, nie chce wiedzieć z jaka prędkością jechała...
Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi.
-No witam-przywitała mnie z uśmiechem na twarzy
-Hej, hej-wsiadłam do auta
-No to jedziemy
-To jedziemy
Drogę do szkoły spędziłyśmy na pogaduszkach. Po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu i założyłam torbę na ramię.
-Jaką masz pierwszą lekcję?-zapytała
-Hmm chyba polski jak się nie mylę...
-Kurcze, zapomniałam napisać recenzji jakieś tam książki-westchnęła
-"Nie giń"?
-Mhm, a co też masz?
-Właśnie tak, i wyobraź sobie, że też zapomniałam
-Haha, przynajmniej nie jestem sama-zaśmiała się
Zadzwonił dzwonek na lekcję.
-Chodź, bo się spóźnimy, weszłyśmy do szkoły i odszukałyśmy klasę.
-Też masz teraz polski?-zapytałam
-Owszem i mamy go razem-uśmiechnęła się do mnie otwierając drzwi od klasy
Nauczyciela jeszcze nie było więc usiadłyśmy na miejsce i miałyśmy jeszcze chwilę na porozmawianie.
-Masz dzisiaj czas?-spytała
-Na to, żeby kolejny dzień spędzić u James'a i w jego towarzystwie? Raczej nie...
-Nie dzisiaj nie u niego-uśmiechnęła się do mnie
-A to nie ma sprawy, ale go też nie będzie?
-Nie, nie martw się
-To jasne, ta sama godzina co wczoraj?-byłam zadowolona
-Jasne
Do sali wszedł nauczyciel
-Dzień Dobry-przywitał się
-Dzień Dobry-wszyscy mu odpowiedzieli
 

 
Ujrzałam dosyć duże pomieszczenie, a w nim dużo sprzętów do ćwiczeń... Były również inne drzwi.. Podeszłam do nich.. Położyłam rękę na klamce.
-Zamknięte-powiedział James siadając na jednej z ławeczek
-Zamknięte?-zdziwiłam się
-Głucha jesteś czy udajesz? Przecież powiedziałem, że zamknięte-zirytował się
-Głucha wiesz... A ty co? Po co Ci zamknięte pomieszczenie-przekrzywiłam głowę patrząc, na niego
-Zamknięte jest tylko dla Ciebie
-Świetnie...-burknęłam odwracając głowę w stronę drzwi
-Chyba, że... powiesz mi co się wtedy zdarzyło-James w zadziwiającym tempie znalazł się tuż przy mnie
-Kiedy niby?-odwróciłam się do niego
Wyciągnęłam rękę, aby nie podszedł zbyt blisko.
-Kiedy wybuchłaś gniewem...-spojrzał się na moją dłoń i tajemniczo uśmiechnął
-Skończ ten temat okej?! Mam dosyć! Nie powinno Cię to obchodzić, rozumiesz? Moje życie moja sprawa!-wybuchłam
Gdy zaczynało się to co zwykle gdy wybuchałam złością, pobiegłam do schodów i znalazłam pstryczek do światła, zapaliłam je i wbiegłam do góry. Odnalazłam Lenę i poprosiłam ją, aby odwiozła mnie do domu.
-Jasne, nie ma sprawy, ale co się stało-zapytała wychodząc z willi
-Powiem Ci wszystko po drodze-wyszłam za nią
Wsiadłam do samochodu i ze złością zatrzasnęłam drzwi. Lena odpaliła samochód i ruszyłyśmy w drogę.
-James... Chodzi o niego. On jest tak strasznie denerwujący. Wypytuje się, o coś czego nie powinien wiedzieć... Miejscami jest groźny i niebezpieczny. Mam ochotę go trzasnąć w twarz lub spalić żywcem-zaczęłam opowiadać co mnie trapi
-Hahaha, no tak on już taki jest... Jednak żadna dziewczyna nie używała tak ostrych słów w kierunku jego osoby-zaśmiała się
-A to niby dlaczego?
-No wiesz. James jest niewiarygodnie boski. Tak przystojny, że ma się ochotę patrzeć na niego godzinami. Jego charakter jest tak pociągający iż mogłabyś się na niego gniewać, ale i tak byś go pragnęła-wytłumaczyła
-Też mi coś-prychnęłam
-A ty jesteś pierwszą dziewczyną która mu się oparła
-A ty?? Też hmm... Podobał Ci się?-szukałam odpowiednich słów
-Owszem, byłabym idiotką gdybym zaprzeczyła. Mimo tego, że chodzę z Maxem i naprawdę go kocham, są takie chwile, że James'a normalnie bym schrupała. Była nawet chwila gdy totalnie straciłam dla niego głowę. Ale on niestety nigdy nie szukał dziewczyny na poważny związek... Nie bawił się uczuciami dziewczyn, ale zawsze stawiał sprawę jasno " Żadnych zobowiązań, żadnych trwałych związków". Żadna mu nie odmówiła... Bo były pewne, że są szczęściarami, ale i tak nie obyło się bez łez-wyrzuciła z siebie jednym tchem
-O kurcze, ale zasypałaś mnie tymi informacjami-zaśmiałam się
-No już jesteśmy-zatrzymała się
-Okej, dzięki za podwózkę i za miło spędzony poniedziałek-przytuliłam się z nią na pożegnanie i wyszłam z auta
Pomachałam do niej i poczekałam, aż odjedzie. Otworzyłam furtkę i ruszyłam do domu. Otworzyłam drzwi i krzyknęłam w progu...
-Mamo! Tato! Już jestem!
Nikt nie odpowiadał.
-Gdzie ich wcięło-zdjęłam buty i na boso udałam się do salonu
Nikogo tam nie było, zastanawiałam się gdzie mogą być i dopiero wtedy spojrzałam na zegar. 1:46... No tak, nawet się nie zorientowałam, że tak długo byłam u James'a.... Rodzice pewnie się martwili. Poszłam do góry i zajrzałam do sypialni rodziców... Spali... przytuleni do siebie... Nie chcąc ich obudzić poszłam do łazienki, umyłam się, przebrałam w piżamę i udałam się do pokoju. Zamknęłam delikatnie drzwi i rzuciłam się na łóżko. Przykryłam szczelnie kołdrą i zasnęłam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gdy skończyłam opowiadać... przez dłuższą chwilę było cicho. Gdy tak się nie odzywała... bałam się, że uzna mnie za wariatkę. Jednak to co zrobiła zupełnie mnie zaskoczyło. Usiadła koło mnie i przytuliła.
-Dasz radę, tutaj wszyscy zmagamy się z innością, będzie dobrze-wyszeptała mi do ucha
To co powiedziała, zszokowało mnie.
-Wszyscy?-odsunęłam się od niej patrząc w oczy
-Owszem, nie mówiłam Ci tego dlatego, że pomyślałam iż uznasz nas za dziwaków. A tak naprawdę nie wiesz jacy jesteśmy wyjątkowi. Twój dar jak i dar James'a są najbardziej wyjątkowym i najpotężniejszymi. -uśmiechnęła się do mnie
-No dobrze, a ty?-zapytałam
-Co ja?-zdziwiła się
-No, czy ty również hm... jakby to nazwać... masz w sobie magiczną moc?-skrzywiłam się zdając sobie sprawę jak dziwnie musiało to zabrzmieć
-Haha, owszem mam. Potrafię przenosić rzeczy wzrokiem... nie dotykając ich w ogóle...-zmieszała się
-Wow, widzę, że nie tylko ja jestem dziwolągiem-zaskoczyła mnie
-Dziwolągiem? Nie jesteśmy żadnymi dziwolągami! Jakby to James usłyszał to wściekłby się-spiorunowała mnie wzrokiem
-Właśnie, nic nie mów James'owi, nie chce żeby wiedział...-poprosiłam ją
-No dobrze jak chcesz, i tak prędzej czy później się dowie-wzruszyła ramionami
-Usłyszałem swoje imię, czyżbyście coś ode mnie chciały?-nagle James pojawił się znikąd
-O kurczaczek! Czy ty musisz się tak skradać?-położyłam rękę na sercu
-Haha, nie. Ja się nie skradam to ty masz nieczyste sumienie, jeżeli tak bardzo się mnie boisz-nachylił się nade mną i wyszeptał
-Pochlebiasz sobie, wiesz?-wstałam odsuwając się od niego
-Ależ nie-uśmiechnął się uwodzicielsko-Siedzisz tu tak i nic nie robisz, więc może chodź na dół obejrzeć siłownie-zaproponował
-Z Tobą?
-Aż tak bardzo pragniesz mojego towarzystwa? Może i być ze mną-zaśmiał się pod nosem
-Dupek-mruknęłam pod nosem-Dobra chodźmy, ale trzymaj się ode mnie z daleka
-Jak sobie życzysz-poszedł przodem, ale nie zamierzał trzymać się mojej prośby
Szliśmy schodami, było ciemno...
-Nie zapalisz nawet światła?-zapytałam idąc ostrożnie, aby się nie potknąć
-Nie potrzeba. Wytęż wzrok...
-Mhm... łatwo Ci mówić... nie jestem wampirem jak ty..-prychnęłam
-Hahahaha... A kto powiedział Ci, że jestem wampirem-zaśmiał się
-Nikt, sama się domyślam. Jesteś blady jak trup... masz strasznie ciemny pokój.. chodzisz po ciemku
-Stella.... My nie żyjemy w Zmierzchu i nie jestem Edwardem Cullenem.... Jestem znacznie przystojniejszy...-domyśliłam się, że na jego twarzy widniał ten jego uśmieszek
-Dobra, dobra. Swoje wiem. Edward przynajmniej był mniej niebezpieczny od Ciebie...-schodziłam ostrożnie
Strasznie dużo schodów miał ten James w domu. Ile można schodzić i schodzić... dawno już chyba jesteśmy pod ziemią...
-Boisz się mnie?-zatrzymał się
Wpadłam na niego i przewróciłabym się gdyby mnie nie złapał.
-Cholera-mruknęłam
Wiedziałam, że jest blisko... niebezpiecznie blisko... czułam jego oddech... pachniał miętą
-Ssiesz miętówki czy jak?
-Miętówki? Skąd to Ci przyszło do głowy-zdziwił się
-No wiesz... twój oddech... pachnie miętą... Więc pomyślałam o miętówkach... bo chyba nie połykasz mięty w całości-wzruszyłam ramionami nadal będąc w objęciach James'a
-Wiesz jestem wampirem... mogę połykać mięty w całości
-Tssaaa.... To jednak miałam rację. Ha!-ucieszyłam się
-Stella... myśl racjonalnie. Żyjemy w XI wieku. Wampiry nie istnieją...-pociągnął mnie delikatnie za włosy
-Auć! Nie ciągnij! Możesz mnie już puścić-burknęłam
-Jaka delikatna jesteś...-nie puścił mnie ... miał zupełnie inne zamiary
Podniósł mnie i zniósł ze schodów.
-Puść mnie! Puść mnie!-krzyczałam przez cały czas bijąc go pięściami w plecy
-Już jesteśmy-postawił mnie i zapalił światło
Rozejrzałam się...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-Em... Ja... Tylko-plątał mi się język
-Dobra, dobra już nic nie wymyślaj, żadna wymówka Ci nie jest potrzebna-podszedł do mnie i spojrzał się na biurko
Przeszły mnie dreszcze po całym ciele. Wiedziałam, że nie powinnam czytać jego własności, ale to było silniejsze ode mnie.
-Czytałaś to?-wziął do ręki list i uniósł go w górę
-Ja...-przełknęłam ślinę
-Nie wierzę, że to przeczytałaś... Jak mogłaś? Ktoś Ci kazał? Zostawiłem Cię na chwilę samą i co?!-wybuchł złością
-Kurcze, no sorry. Nie zostawia się takich rzeczy na widoku!
-Co?! To MÓJ pokój! MÓJ dom i mam prawo trzymać swoje rzeczy gdzie chce!-krzyknął na mnie
Byłam zła, że wyżywał się na mnie. Owszem nie powinnam tego czytać, ale przecież nie powinien tak zareagować, można było to powiedzieć spokojnie. Zaczęliśmy się kłócić...
-Ah tak? To po co w ogóle mnie zapraszałeś do góry? Co? Nie musiałeś! Mogłeś przewidzieć, że ktokolwiek może tu wejść i przeczytać wszystkie twoje karteczki które leżą na tym biurku!-wszystko zaczęło się we mnie gotować, na policzkach wyszły mi rumieńce
Wiedziałam, że to nie jest odpowiednia chwila na kłótnie, ani odpowiednia osoba.
-Wychodzę!-krzyknęłam i zmierzyłam ku drzwiom
-Nigdzie nie idziesz! Jeszcze nie skończyłem-złapał mnie za nadgarstek, ale od razu się odsunął-Co to do cholery?-zdziwił się pocierając poparzone miejsce
-Nic-powiedziałam cicho mając nadzieję, że da mi spokój
Jednak on nie zamierzał tak tego zostawić...
-Ty... ty... jesteś gorąca...-powiedział sam nie wierząc co mówi
-Wiesz w takiej chwili... nie musisz mi mówić jak bardzo Ci się podobam i jak Cię pociągam-prychnęłam, myśląc, że jakoś uda mi się odwrócić jego uwagę od mojej temperatury ciała
Ręce miałam schowane za sobą, więc nie mógł zobaczyć jak się iskrzą ogniem.
-Nie rób ze mnie idioty, przecież doskonale wiesz o co mi chodzi-zbliżył się do mnie
-Nie muszę robić, już nim jesteś-zrobiłam krok do tyłu
-Wiesz, masz tak niewyparzony język, że czasami mam ochotę Ci go uciąć-zbliżył się o kolejne kilka kroków
-Ymm... Wiesz... Nożyczki i te sprawy... Jakoś nie podoba mi się myśl, życia bez języka-cofnęłam się i nie mogłam iść dalej... natrafiłam na drzwi....
Oparłam się o nie z nadzieją, że James nie przybliży się więcej....
Jednak on miał zupełnie inne plany, podszedł do mnie tak blisko, że swobodnie mogłam zobaczyć iż jego oczy nie mają na tęczówkach żadnych plamek... Czyste, jasno niebieskie oczy... Chciałam się w nich zatracić, lecz wiedziałam, że to nie jest dobra pora...
-Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi... Czułem... Twoja skóra... Taka gorąca.. Miała może z sześćdziesiąt stopni...-wyszeptał mi do ucha
-Ale, przecież... nawet gdyby, nie mógłbyś mnie nawet dotknąć... zbyt bardzo by Cię bolało-przełknęłam ślinę
-Ah tak? Czyli jednak przyznajesz mi rację-delikatnie się odsunął
Chciałam coś powiedzieć, ale nie zdążyłam, ponieważ nagle z wielkim hukiem znalazłam się na podłodze
-Oj przepraszam, nie wiedziałam, że opierasz się o drzwi-powiedziała Lena stojąc nade mną-Wszyscy was szukają
-A nic się nie stało... Mam tylko poobijany prawy pośladek-mruknęłam
Próbowałam się podnieść... trudno było gdy wszystko mnie bolało. Ktoś wyciągnął do mnie rękę. Podniosłam głowę i ujrzałam James'a.
-Nie dzięki, poradzę sobie-uniosłam się dumą
-A może jednak?-nadal miał wyciągniętą rękę
Chwilę się wahałam, Lena odeszła kilka kroków dalej i rozmawiała z kimś przez telefon, więc jej nie mogłam prosić o pomoc...
-No dobra-podałam mu dłoń i chwyciłam się go
Gdy dotknęłam jego skóry... poczułam zadziwiający chłód... jakby ktoś dotknął mnie lodem...
Pomógł mi wstać i od razu się cofnął.
-Dzięki-mruknęłam
-To co schodzicie na dół?-podeszła do nas Lena kończąc rozmowę
-Tak, już idziemy-odpowiedział za mnie
Zeszliśmy razem na dół i rozeszliśmy się. Ja poszłam na kanapę, a James zniknął gdzieś w kuchni. Koło mnie usiadła Lena.
-Co się tam stało?-zapytała
Chciałam jej powiedzieć o wszystkim... o tym kim tak naprawdę jestem... co mogę zrobić... wydawała się ona taką sympatyczną osobą... powoli się z nia zaprzyjaźniałam więc czemu nie... może zrozumie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przywitałam się z każdym z nich. Nie było ich zbyt dużo czwórka, a może piątka. Trudno było określić ich liczbę bo ciągle ktoś gdzieś znikał. A to po jedzenie, a to po picie lub na małe pogaduchy. Domysliłam się, że są tam dwie może trzy pary. Chyba, że dla nich normalne było całowanie się z chłopakiem i obejmowanie bez żadnego skrępowania.
-Pokazać Ci resztę domu?-powiedział James stojąc za mną
-Tak, mozesz pokazać. Ale proszę Cię nie stój za mną gdy coś do mnie mówisz. Nienawidzę tego-wzdrygnęłam sie
-A to czemu?-nadal stał za mną
-To co idzesz mi pokazać resztę pokoi czy zapomniałeś w jakim celu tu przyszłeś?-wyminęłam się z odpowiedzią
Sama czasami próbowałam sobie odpowiedzieć na pytanie czemu dużo rzeczy nie lubię. Co do stania za mną i mówienia do mnie... czułam się wtedy mniej bezpieczna... pozbawiona siły... uwięziona... bezsilna. Nie ufałam zbytnio ludziom, tym bardziej chłopakom. Litry wylanych łez, kłótnie, zdrady... i inne rzeczy. To nie było dla mnie. Byłam wolna i tym właśnie sie cieszyłam. Sądziłam, że chłopak nie jest mi potrzebny do życia... bo niby po co? Trzyma Cię przy sobie jak w uwięzi... może masz chwilę czułości... ale później? Myśli samobójcze... Nie to nie było dla mnie. Było mi dobrze tak jak jest. Imprezy w starym mieście, aktualnie musiałam trochę z tym przystopować... przyjaciółki koleżanki. Tyle mi wystarczało. Zamierzałam być starą panną z książką i grubym miękkim kocem. A te wszystkie przekonania były we mnie po tym, gdy mój ukochany chłopak były chłopak zdradził mnie na moich oczach... albo był tak głupi, że nie wiedział iż będę na urodzinach mojej koleżanki, albo tak prefidny, że wymyślił taki sposób, aby się ode mnie uwolnić.
-Stella! Idziesz czy nie? Wieczności nie będę tu stać-wyrwał mnie głos James'a z rozmyśleń
-A tak, tak już idę-powiedziałam z wymuszonym uśmiechem-No to prowadź
James ominął nowych znajomych, których poznałam i zaprowadził mnie do korytarzyka, gdzie były schody na górę i na dół
-Góra czy dół?-spytał patrząc na mnie tymi nieziemsko pieknymi oczami
-Dół-jakoś dziwnie zaschło mi w ustach
-No to góra-wszedł schodami prowadzącymi do góry
-Dupek-powiedziałam ze złością
Gdy pokonaliśmy jakieś dwadzieścia schodów, stanęliśmy na miękkim dywanie. Byliśmy w dość wąskim, ale długim korytarzyku.
-Pierwsze pięć pokoi to pokoje gościnne, nie wiem czy one Cię zainteresują-powiedział odwracając się do mnie
-Hmm...-nie zdążyłam nic powiedzieć, ponieważ przerwał mi krzyk z dołu
-James! Chodź tu na chwilę
-Już idę-odkrzyknął-Zaraz będę-zwrócił się do mnie
-Okej, nie śpiesz się-poszłam w głąb korytarza
Otworzyłam jakieś ciekawie wyglądające drzwi, weszłam do środka i ujrzałam przestronny pokój. Ściany były wyłożone ciemną tapetą w jakies dziwne znaki. Łóżko było duże i usłane ciemną pościelą z jakimiś kostkami lodu. Biurko z ciemnego drewna i miękki dywan również o ciemnym kolorze. Domysliłam się, że to pokój James'a. Na biurku było dużo jakiś kartek i innych dupereli.
-Z niego wampir czy co?-mruknęłam do siebie widząc, że pokój jest zrobiony w mrocznym stylu
Podeszłam do biurka i wzięłam do ręki jedną z kartek.
"Wybacz synu, że nie mozemy być z Tobą w tych trudnych chwilach. Wiedz jednak, że bardzo Cie kochamy i zrobimy wszystko abyś był szczęśliwy... wszystko. Bądź silny. Nie poddawaj się. Znajdź osoby, którym będziesz mógł zaufać. Nie jesteś sam z tym wszystkim na świecie, są takie same osoby jak ty. Kochamy Cię
Mama&Tata"
Ten list, był bardzo dziwny. Przynajmniej jak dla mnie, nie był on nowy, poniewaz kartka była wymiętolona i już trochę wyblakła. Czułam się dziwnie czytając cudzą rzecz, lecz nie mogłam się powstrzymać. Ah ta ciekawość.
-Ładnie to tak, grzebać w cudzych rzeczach?-usłyszałam głos za sobą
 

 
Nie miałam zielonego pojęcia co mnie czeka. Jechaliśmy lasem, co bardzo mnie zdziwiło, lecz nie powiedziałam nic na ten temat.
-Jesteś przygotowana na poznanie kilku nowych osób?-zapytała
-Ja? Jasne, zawsze jestem otwarta na nowe znajomości, o każdej porze dnia i nocy. Nawet nie mam wymagań co do miejsc. Las... Świetne miejsce na poznanie nowych osób-powiedziałam z ironią
-Oj, nie ironizuj mi tu. Zobaczysz jeszcze mi podziękujesz-trzepnęła mnie jedną ręką w ramię
-Auuć, nie wiedziałam, że jesteś taka silna-potarłam miejsce w które oberwałam
-Wybacz, zapomniałam o tym wspomnieć, a więc teraz o tym Cię informuję "Droga Stel chciałabym Cię poinformować, że jestem silna i jest duża możliwość, że będzie boleć gdy oberwiesz" pasuje?-zaśmiała się skręcając w jakąś boczną ścieżkę
-Zabawne-burknęłam
-No i jesteśmy
Lena zatrzymała się przed jakąś willą.
-Willa w środku lasu, ciekawe-mruknęłam wychodząc z auta
-Z basenem i siłownią-dodała słysząc co mruczę
Pokiwałam z uznaniem głowa. Lena zapukała w drzwi. Przez dwie minuty nikt nie otwierał.
-Nikogo nie ma?-zapytałam zniecierpliwiona
I w tym samym momencie drzwi się otworzyły, a za nimi stał chłopak, ten sam który był wtedy w centrum handlowym.
-Wejdźcie-zaprosił nas do środka
Weszłam i rozejrzałam się dookoła. Po lewej stronie był bardzo duży nowoczesny salon po prawej zapewne jadalnia. Trochę dalej było widać kuchnię i korytarzyk ze schodami na górę.
-My się już znamy prawda?-uśmiechnął się do mnie chłopak który otworzył nam drzwi
-Tak, jesteś hmm...-zaczęłam się zastanawiać
-Max-przypomniał mi
-A tak rzeczywiście, Max-uśmiechnęłam się
-Dobra, rozgoście się, za niedługo dojdzie reszta-poszedł do kuchni
-Spoko-mruknęłam pod nosem siadając na kanapie
-I jak Ci się tu podoba?-zapytała mnie Lena
-A ładnie tu nawet
-Reszta pokoi powali Cie na kolana-mrugnęła do mnie
-Mhm, a kogo to jest dom?
-Mój-powiedział jakiś męski głos, i to wcale nie był głos Maxa
Odwróciłam się i ujrzałam chłopaka. Był wysoki i umięśniony, miał czarne włosy z grzywką na bok i bladą karnację. A jego oczy... były tak piękne tak niebieskie, że można było zatracić się w nich na wieczność. W skrócie był mega przystojny co pewnie wiązało się z tym, że był aroganckim dupkiem, który widzi tylko czubek własnego nosa.
-Mhm, ładny-powiedziałam po kilku chwilach myślenia
-Dom czy ja?-uśmiechnął się uwodzicielsko
-Oczywiście, że dom-prychnęłam
I to była chwila w której przekonałam się, że właściciel tych nieziemsko pięknych oczu był zarozumiały i arogancki
-James jestem-powiedział siadając na przeciwko mnie
-Stella-mruknęłam niezbyt ucieszona jego obecnością
James przekrzywił głowę i zaczął mi się intensywnie przypatrywać.
-Co się tak gapisz?-mruknęłam speszona-Człowieka nie widziałeś?
-Tak pyskatego to chyba jeszcze nie-nadal mi się przypatrywał
-Świetnie
Nagle do salonu weszła grupka ludzi mniej więcej w moim wieku może ciut starszych...
  • awatar I'm not a princes: Super :-) Kocham twoje opowiadania. Od dawna czekalam na jakiegoś chlopaka oby cos bylo miedzy nimi. Ps. Czekam na next z niecierpliwością
  • awatar Carpe Diem <3 ♥♥♥: Czekam na Next nowe opowiadanie supii. weź dodaj jutro coś wcześnie pliska :*
  • awatar be-my-motive: supiiiii czekam na next u mnie nowa część ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
-No witaj kochana, mam do Ciebie propozycję-usiadła koło mnie
-No dawaj-odwróciłam w jej kierunku twarz
-Co robisz mniej więcej o godzinie hm... 16?-uśmiechnęła się
-No pewnie siedzę w domu
-No to już nie siedzisz, przyjdę po Ciebie około 16 i gdzieś pójdziemy-wstała
-No okej, nie ma sprawy-również wstałam i wzięłam plecak w rękę
-Tu masz mój numer telefonu tak w razie czegoś-wyciągnęła rękę z kartką w dłoni
-Okej dzięki, ja już lecę. Narka-wzięłam od niej skrawek papieru i poszłam do szkoły
Znalazłam sale w której miałam mieć kolejną lekcję. Reszta czasu w szkole minęła mi dosyć szybko.
Po lekcjach zadzwoniłam do taty, żeby po mnie przyjechał. Po 10 minutach był już na miejscu. Wsiadłam do auta i przywitałam się.
-Przydałby mi się samochód, nie musiał byś po mnie przyjeżdżać-zapięłam pasy
-Rozmawialiśmy kiedyś o tym i doskonale wiesz jaka jest odpowiedź. NIE-powiedział ostro
-Nooo tato, za miesiąc mam 17 urodziny. Powiedziałeś kiedyś, że jak będę w tym wieku kupisz mi auto.-jęknęłam
-Stella! Proszę Cię tyle razy Ci mówiłem, pogadamy o tym gdy będziesz miała już te 17 lat. A w twoim stanie może to być hmm... dosyć niebezpieczne-tata patrzył się uporczywie prosto przed siebie
-Tato! Ja nie jestem w ciąży! Tylko hmm... mam dziwną przypadłość i tyle. Jestem inna niż wszyscy, ale to nie znaczy, że nie mogę normalnie żyć!-czułam, jak moje ciało rozgrzewa się jeszcze bardziej
-Stella, przepraszam. Nie chciałem Cię urazić-tata chciał położyć mi rękę na kolanie, ale przypomniał sobie, że mogło by to mieć katastrofalne skutki
-Nie ma sprawy-wzięłam głęboki oddech i uspokoiłam się
Dojechaliśmy do domu. Wysiadłam z auta i zabrałam plecak. Weszłam do domu i zdjęłam buty.
-Hej!-krzyknęłam
-Mamy nie ma w domu, pracuje-powiedział tata stojąc za moimi plecami
-No tak, praca. Zapomniałam-odwróciłam się do niego i uśmiechnęłam-To ja idę do pokoju, a i o 16 wychodzę
-Dobrze, jak będziesz czegoś chciała to ja jestem w ogrodzie-wyszedł z domu
Poszłam do swojego pokoju i rzuciłam plecak w kąt. Zapomniałam wcześniej wypakować jeszcze jedną walizkę i karton, który przynieśli mi rodzice do pokoju. Więc zabrałam się za to teraz. Ładnie wszystko schowałam do szafek i poukładałam na półki. Z kartona wyciągnęłam coś w formie pamiętnika. Ciekawe dawno już nie pisałam w pamiętniku. Otworzyłam go mniej więcej na środku. Data wskazywała na to, że napisałam to mniej więcej rok temu. Pisało tam o małym incydencie z moją mocą.
-Cholera, ciągle z moją "mocą" jest coś nie tak-mruknęłam pod nosem
Wybuchy gniewu, wzrost temperatury, iskierki ognia. To wszystko było czasami zbyt przytłaczające. Spojrzałam na zegarek.
-O cholera! Była już 15:30-pamietnik wrzuciłam gdzieś do szafki
Poszłam się przebrać. Ubrałam się w czarne rurki i bluzkę na krótki rękaw. Było bardzo ciepło więc nie musiałam ubierać się na cebulę. W końcu była wiosna. Po pół godzinie usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam na dół i je otworzyłam.
-No hej-przywitała się ze mną Lena
-Hej-zamknęłam drzwi na klucz i poszłyśmy razem z Leną do auta.
 

 
Reszta dnia minęła mi spokojnie. Około godziny 24 poszłam spać. Następnego dnia obudziła mnie mama.
-O co chodzi? Czemu tak wcześnie mnie obudziłaś-wymruczałam do poduszki
-Dzisiaj pierwszy dzień w szkole, zapomniałaś?
-Mhm, dobra już wstaję-odrzuciłam kołdrę
-Dobrze, tylko się pośpiesz-wyszła z mojego pokoju
Jeszcze całkowicie nieprzytomna udałam się do łazienki. Przemyłam twarz i spojrzałam się w lustro. Moje niebieskie oczy błyszczały w świetle lampy.
-Durne oczy-mruknęłam
Nigdy nie lubiłam koloru swoich oczu. Razem z czarnymi włosami i bladą karnacją wyglądały dosyć hmm... dziwnie. Zawsze się zastanawiałam czemu akurat tak wyglądałam. Mama była blondynką, i tata również. Mieli niebieskie oczy i ciemniejszą karnację ode mnie. Jednak zawsze gdy próbowałam znaleźć jakieś logiczne wyjaśnienie, nic nie przychodziło mi do głowy. Ale postanowiłam, że nie warto zawracać sobie tym głowy.
-Stella! Rusz się!-usłyszałam krzyk mamy z dołu
-Mhm no tak...
Szybko się ubrałam wzięłam plecak, który uszykowała mi mama. Czasem zbytnio mnie rozpieszczała, chciała robić wszystko za mnie. Dla niej najlepiej było by wtedy gdyby życie przeżyła za mnie. Zeszłam na dół i porwałam mamie z ręki kanapkę.
-Hola, hola moja droga-zaśmiała się
-No widzisz mamuś, trzeba się skupić-ugryzłam kęs kanapki
Gdy zjadłam śniadanie tata zawiózł mnie do szkoły.
-Cześć córeczko-pocałował mnie w czoło
-Tato! Nie mam już pięciu lat-wytarłam czoło rękawem od bluzy
-Oj tam, mogłaś ubrać sukienkę w pierwszy dzień szkoły, a nie bluzę i rurki czy jak wy to tam nazywacie-przyglądał mi się
-Tato, czy ty kiedykolwiek widziałeś mnie w sukience? Może gdy miałam sześć lat. Więc nie wracajmy do tego tematu-zamknęłam drzwi od auta i ruszyłam trawnikiem do szkoły
Zewsząd otaczali mnie uczniowie. Weszłam do szkoły, nie była zbyt wielka, ale znalezienie sali w której miałam mieć pierwszą lekcje, było naprawdę wyzwaniem.
-Hej!-ktoś krzyknął z moimi plecami
-Ludzie, Lena! Chcesz żebym zawału dostała?-przestraszyłam się
-Hahaha nie, ale widzę że jesteś hmm... zagubiona-mrugnęła do mnie
-Oj tak, nie wiem gdzie jest sala o numerze 13
-No to chodź, zaprowadzę Cię-złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła
Kiedy dotarłyśmy do klasy, Lena pożegnała się ze mną mówiąc, że znajdzie mnie na przerwie. Weszłam do klasy i usiadłam na końcu. Po 3 minutach wszedł nauczyciel.
-Witajcie, do naszej klasy doszła nowa dziewczyna-przywitał się nauczyciel
-O nie, teraz pytania i te wszystkie ceregiele-mruknęłam pod nosem
-Stella mogłabyś wstać i wyjść na środek klasy?-wyrwał mnie z rozmyśleń
Wstałam z krzesła i wyszłam na środek klasy, czułam na sobie wzrok wszystkich uczniów.
-Opowiesz nam coś o sobie?
-Mhm no tak jestem Stella i tyle powinno wystarczyć-uśmiechnęłam się krzywo
Nie lubiłam zbytnio mówić o sobie. Im mniej ludzie o mnie wiedzieli tym lepiej.
-Dobrze, w takim razie usiądź-uśmiechnął się do mnie nauczyciel
Usiadłam na swoje miejsce i resztę lekcji nikt o nic mnie nie poprosił. Gdy zadzwonił dzwonek, wyszłam szybko z klasy i wyszłam na zewnątrz. Usiadłam na murku i wyciągnęłam nogi. Po chwili doszła do mnie Lena.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Chciałabym was zaprosić na bloga mojego i przyjaciółki http://bestfriendforever505.pinger.pl/. Możecie się tam dowiedzieć o mnie dużo rzeczy Dopiero zaczynamy, ale mam nadzieję, że blog przypadnie wam do gustu. I obiecuję, że to nie wpłynie na wpisy na tym blogu . Kolejna część będzie już jutro z rana Mam nadzieję, że losy naszej bohaterki wam się spodobają, życzę wam miłego wieczorku ;*
 

 
I tak zaczęły się zakupy. Myślałam, że pójdziemy do trzech max czterech sklepów, nic bardziej mylnego. Poszłyśmy do sześciu sklepów, a Lena miała ochotę na jeszcze więcej.
-Lena, błagam Cię chodźmy do jakieś kawiarni lub gdziekolwiek można odpocząć-westchnęłam zmęczona
-Haha, no dobrze-poszła w kierunku pizzerni
-No, pizzernia może być-mruknęłam i poszłam za nią
Znalazłyśmy sobie stolik i usiadłyśmy. Podeszła do nas kelnerka, aby odebrać zamówienie. Zamówiłyśmy jedną średnia pizze i dwie cole.
-A ty kiedy się tu przeprowadziłaś?-powiedziała z pełną buzią
-Dzisiaj, ledwo przyjechaliśmy a mama wysłała mnie na zakupy-skrzywiłam się biorąc drugi kawałek
-O kurcze, zazdroszczę ja to muszę normalnie błagać mamę żeby pozwoliła mi iść na zakupy
Uśmiechnęłam się do niej, kilka minut spędziłyśmy w ciszy jedząc pizze.
-O cześć!-nagle krzyknęła Lena do kogoś za moimi plecami
Odwróciłam się i ujrzałam trzech chłopaków... Podeszli do naszego stolika
-No Lena, nie przedstawisz nas?-uśmiechnął się jeden z nich
-No tak, wybacz. To jest Max, David i Simon-przedstawiła ich-Ey, a gdzie jest James? Wydawało mi się, że nigdy się nie rozstajecie-zwróciła się do jednego z nich
-Załatwia pewne sprawy-spojrzał się na nią znacząco
Byłam zdziwiona, ich krótka wymiana zdań była dosyć tajemnicza.
-Wybaczcie, ale ja muszę już się zbierać-przerwałam im
-Chodź odprowadzę Cię-Lena wstała i wzięła zakupy
Pożegnałyśmy się z całą trójką i wyszłyśmy. Po 30 minutach dotarłyśmy przed mój dom.
-Wow, piękny dom-powiedziała z uznaniem
-Haha dzięki, może jutro się zobaczymy w końcu idę do szkoły-uśmiechnęłam się
Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi.
--------------------------------------------------------------------------------------
Wybaczcie, że taki krótki. Postaram się, aby następny był dłuższy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kolejny dzień... dzień przeprowadzki. Umyłam się i ubrałam. Czarne włosy uczesałam w koka, nie umalowałam się bo rzadko to robiłam. Wzięłam walizki i zeszłam na dół. Rodzice siedzieli na kanapie.
-Cześć-przywitałam się
-No witaj, zjedz śniadanie i potem wyjeżdżamy-uśmiechnęła się do mnie mama
Poszłam do kuchni i uszykowałam sobie płatki z mlekiem. Gdy już je zjadłam posprzątałam po sobie i wróciłam do salonu.
-No już jestem gotowa, to co jedziemy?-spytałam się
-Tak, tak-rodzice wstali i wzięli walizki
Poszłam za nimi, włożyłam swoje walizki do bagażnika i usiadłam na tylnym siedzeniu auta. Gdy wyruszyliśmy włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam słuchać muzyki. Po sześciu godzinach dotarliśmy na miejsce. Podróż kompletnie mnie wykończyła, gdy wysiadłam z samochodu stanęłam przed dużą willą.
-To nasz dom?-zapytałam zaskoczona
-Tak kochana to nasz dom-tata uśmiechnął się do mnie dumnie
Byłam pod wrażeniem, willa z zewnątrz była naprawdę piękna. Po wejściu do domu znaleźliśmy się w sporym holu. Reszta domu była dosyć ładna, lecz kompletnie w innym stylu niż nasz stary dom. W końcu doszliśmy do mojego domu, który był najlepszym pomieszczeniem w całej willi. Ściany były pomalowane na piękny lazurowy kolor, w pokoju znajdowało się duże łóżko, kilka szafek i biurko. Na miękkim dywanie położyłam swoje walizki. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam rozmyślać.
-Stella! Zejdź proszę na dół-usłyszałam krzyk z dołu
-No świetnie, nowe miejsce, stare krzyki i zero spokoju-mruknęłam wygrzebując się z łóżka
Zeszłam na dół, aby zorientować się po co mama mnie wołała.
-No, o co chodzi?
-Razem z tatą pomyśleliśmy, że pójdziesz na miasto, kupić sobie kilka ubrań, ponieważ jutro będzie twój pierwszy dzień w szkole i przy okazji zwiedzisz nowe miejsce i możliwe że kogoś poznasz-powiedziała wyciągając do mnie rękę z pieniędzmi
-Jestem totalnie wykończona, ale spędzenie reszty dnia w pokoju niezbyt mi pasuje-wzięłam pieniądze od mamy i wyszłam z domu
-Uff, jak ciepło-odetchnęłam zadowolona
Zaleta tego miasta była taka, że było tu ciepło. A ja bardzo lubiłam wysokie temperatury.
-Cholera, tylko skąd ja mam wiedzieć gdzie jest centrum handlowe-powiedziałam sama do siebie
Postanowiłam, że spytam kogoś o drogę. Koło mnie przechodziła jakaś dziewczyna.
-Hej! Mam pytanie-zatrzymałam ją
-Tak?-stanęła i odwróciła do mnie
-Czy mogłabyś mi powiedzieć gdzie jest centrum handlowe?
-Tak, jasne, może poszłybyśmy razem? I tak się wybierałam na małe zakupy-zaproponowała
Spojrzałam się na nią nie ufnie. Bo czemu miałabym ufać obcej osobie, jednak coś mi podpowiadało, że tej dziewczynie można zaufać.
-No dobra, nie ma sprawy- uśmiechnęłam się
W drodze do centrum handlowego dowiedziałam się, że dziewczyna z którą szłam miała na imię Lena, była w moim wieku i najprawdopodobniej będziemy chodzić do tej samej szkoły.
-No jesteśmy na miejscu-uśmiechnęła się do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obudziłam się zlana potem, spojrzałam na zegarek... była godzina 8:30.
-O kurcze, tyle spałam? No świetnie-wymruczałam do poduszki
Wstałam, odświeżyłam się i zeszłam na dół.
-Mamo! Gdzie jesteś?-krzyknęłam
-W kuchni!-odkrzyknęła mi mama
Poszłam do kuchni, gdzie rodzice cicho ze sobą rozmawiali.
-O czym tak dyskutujecie?-uśmiechnęłam się gryząc przy tym jabłko
-O naszej przeprowadzce-szepnęła mama
Odłożyłam jabłko na talerz.
-Przeprowadzka, hmm. Tak, rzeczywiście . Jutro, tak?-oparłam się o stół patrząc im w oczy
-Tak, jutro. Wyjeżdżamy rano. Więc spakuj się już dzisiaj, dobrze?-odetchnęła z ulgą
-Jasne
Poszłam do swojego pokoju spakować wszystkie rzeczy. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Jasna cholera, kogo tu niesie-mruknęłam
Po kilku chwilach usłyszałam krzyk mamy...
-Stella! Zejdź na dół, ktoś do Ciebie
Z lekkim ociąganiem się zeszłam na dół. W drzwiach stała moja najlepsza przyjaciółka.
-Cześć-uśmiechnęła się
-No hej, wejdź
Cornelia weszła, a ja zamknęłam za nią drzwi.
-Ty tutaj o tej porze? Co Cię tu przyniosło?-uśmiechnęłam się do niej siadając na kanapie
-Co mnie przyniosło? Twoje wczorajsze nieodebrane połączenie-powiedziała bez cienia uśmiechu
-No tak-mruknęłam- Wybacz, byłam no cóż... chwilowo niedostępna
-A nie pomyślałaś że mogę się o Ciebie martwić? Nie pomyślałaś?!-podniosła niebezpiecznie głos
-Corni, uspokój się...
-Ha! Jakie to dziwne chociaż raz, to ty mnie uspokajasz a nie ja Ciebie-prychnęła
-Corni, błagam Cię nie jestem dziś w humorze, jutro się przeprowadzam więc...-nie zdążyłam dokończyć
-Przeprowadzasz się?! Chyba oszalałaś! A co ze mną?!-krzyknęła
-Co z Tobą?! A ktoś pomyślał o mnie? Hy?-zaczęłam się denerwować
Czułam jak temperatura mojego ciała niebezpiecznie wzrasta. Na moich dłoniach zaczęły tańczyć iskierki ognia.
-Cholera-mruknęłam
Próbowałam się uspokoić, ale to nic nie dawało, było coraz gorzej.
-Stel! Stel! Przepraszam-Cornelia cicho szeptała
Po chwili do pokoju wbiegła moja mama.
-Stella! Co się stało-podbiegła do mnie, nie dotykając mnie
-Nic, potrzebuję wody, dużo wody-wyszeptałam
Mama i Cornelia pobiegły po wodę, ja nadal stałam na środku pokoju z nadzieją, że gniew zaraz ustanie. Najgorsze było to, że gdy już wybuchałam gniewem, trudno było mi się opanować.
-Proszę-mama podeszła do mnie podając butelkę wody
Wypiłam ją jednym duszkiem. Odetchnęłam, po kilku minutach uspokoiłam się. Temperatura mojego ciała unormowała się.
-Ja już pójdę, cześć-powiedziała Cornelia odchodząc
Przez 10 minut siedziałam w ciszy.
-Wiesz mamo, może to dobry pomysł z tą przeprowadzką. Poznam nowe osoby, nowa szkoła, imprezy-uśmiechnęłam się próbując ją przekonać, że pomysł jest całkiem dobry
-Cieszę się córeczko, że to zrozumiałaś-pogłaskała mnie po głowie
-Wiesz, że nienawidzę, gdy mnie głaszczesz-zaśmiałam się rozluźniając atmosferę
Reszta dnia minęła mi spokojnie, zero stresu. Wieczorem gdy kładłam się do łóżka obiecałam sobie, że wraz z moją przeprowadzką moje życie zmieni się na lepsze, zacznę z niego czerpać wszystko co najlepsze. I z tą właśnie myślą... zasnęłam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Siedziałam w pokoju z podkurczonymi nogami przy zgaszonym świetle, rozmyślając o wszystkim i o niczym. Zastanawiałam się jakby to było, gdybym była choć troszkę normalna. Może nie musiałabym bać się każdego kroku, każdej decyzji... żyłabym beztrosko, bez żadnych zmartwień.
-Stella!-usłyszałam krzyk mamy dobiegający z dołu
-Już idę!-odkrzyknęłam wstając z łóżka i wychodząc z pokoju
Zeszłam schodami w dół i udałam się do salonu. Mama siedziała na kanapie z kubkiem parującej kawy w dłoni. Usiadłam koło niej opierając o jej ramie głowę.
-Tak, mamo? O czym chciałaś porozmawiać?
-Ja i tata... my...-zaczęła
Gdy mama tak rozpoczynała rozmowę, wiedziałam już, że nic dobrego to nie przyniesie... I jak zwykle miałam rację.
-My... wiemy, że jest Ci ciężko, chcemy dla Ciebie jak najlepiej dlatego stwierdziliśmy, że nowe miejsce i znajomi pomogą Ci się uporać z twoim problemem-dokończyła
-I co?! Zapanują nad moim gniewem? Hy? Nad moimi emocjami? Zamienią się ze mną ciałami? No słucham, proszę wytłumacz mi jak ma to funkcjonować!-zdenerwowana wstałam, a z moich palców zaczął iskrzyć się ogień
-Stella, proszę Cię uspokój się-dotknęła mojego ramienia, aby mnie uspokoić
Odsunęła rękę z przerażeniem... Wiedziałam czemu... każdy mój wybuch gniewu spowodowany był podwyższeniem temperatury ciała o kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt stopni. Znajomi którzy wiedzieli co się ze mną dzieję nazywali mnie żywym ogniem... nie przeszkadzało mi to bo wiedziałam, ze jest to prawda. Byłam własnym ogniem, mogłam podpalić wszystko, tylko dlatego, że się rozgniewałam. Emocje musiałam trzymać na wodzy... Było to dla mnie bardzo trudne, dla rodziców również... byłam dla nich ciężarem.
-Przepraszam-wyszeptałam
Poczułam jak po policzku płynie mi łza, otarłam ją wierzchem dłoni.
-Wiem, że jest Ci ciężko córeczko, jednak tak będzie najlepiej
-Dobrze, rozumiem... niech tak będzie. Kiedy jest przeprowadzka?-spuściłam głowę
-Za dwa dni... tata już wszystko załatwił
Pokiwałam głową na znak, że się zgadzam. Poszłam z powrotem do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi... usiadłam na łóżku chowając twarz w dłonie.
-Czemu ja? Czemu wszystko mam pod górkę-wyszeptałam
Nie uzyskałam odpowiedzi... Zadzwoniła moja komórka... Wzięłam ją do ręki, na wyświetlaczu pojawiło się imię mojej najlepszej przyjaciółki. Nie odebrałam... nie chciałam mieć styczności z żadnym żyjącym stworzeniem. Położyłam się z myślą, że zaraz zasnę, owszem zasnęłam... miałam koszmary...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Hej kochani, usunęłam wszystkie wpisy (opowiadania), ponieważ chciałabym je pisać od nowa. Mam nowy nadzieję, że lepszy pomysł. Dziękuję wam z góry za wszystkie rady, miłe komentarze oraz komentarze które uczą mnie lepiej pisać Mam ogromną nadzieję, że opowiadania wam się spodobają i chętnie będziecie tu wracać. Miłego dnia wam życzę
  • awatar be-my-motive: @Wszystko Co Kocham <3: o jeny szkoda , że je usunęłaś :( fajne było no ale zobaczymy jak będzie , u mnie część rozdziału 7 książki zapraszam :)
  • awatar Wszystko Co Kocham <3: Jak to?! ;/ O.o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›